A+ A A-

Pojedynek na miecze w sądzie? Jak rozwiązywano spory w średniowieczu.

Podczas wykładu uczestnicy zagłębili się w średniowieczną kulturę prawną i praktykę sądową. 1000 lat temu rozprawa w sądzie wcale nie musiała być nudna i przewidywalna. Owszem, przewijały się tam znane elementy, takie jak przysięga, świadkowie, dokumenty. Z drugiej jednak strony ich rola była nieco inna. I tak łotr mógł samą tylko przysięgą oczyścić się z zarzutów. Świadek zaś wcale nie musiał widzieć przestępstwa – wystarczyło, że ręczył za osobę zeznającą w sądzie. Sprawy nie ułatwiał fakt, że prawo rzadko było spisywane. Pewne reguły funkcjonowały tylko w powszechnej świadomości. W kwestii szczegółów należało zaś zwrócić się do czuwającej nad obyczajem starszyzny.
Innym nietypowym sposobem na dojście do prawdy były sądy boże. Sędzia mógł zatem nazkazać oskarżonemu nosić rozżarzone żelazo, sięgać do gorącej wody czy walczyć w pojedynku. Wszystko po to, by – jak wierzono – Bóg mógł rozsądzić, czy wskazana osoba ma czyste sumienie.
Uczestnicy poznali powyższe zagadnienia, ale sami mieli swój wkład w kształt zajęć. Dzieci wcieliły się w członów rady królewskiej i wiecu, zaznajamiając się tym samym ze znaczeniem tych instytucji. Na koniec odbyła się zaś inscenizacja z podziałem na role, w której uczestnicy odegrali scenkę ze średniowiecznego sądu.
Wykład poprowadził p. Antoni Olbrychski.

sady

Co się u nas działo

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10